//////

SPOSÓB PROWADZENIA ŻYCIA

Wręcz przeciwnie, zrozu­mienie natury tego „przeciwstawienia się” układom obiektywnym, instytucjonalnym i ak­sjologicznym pozwala dopiero w całej pełni odsłonić najgłębsze powiązania, jakie między jednostką i tymi układami zachodzą właśnie dzięki dialektyce identyfikacji i zaprzeczenia, uległości i buntu, akceptacji i dystansu, samo- potwierdzenia przez oddanie się i samopotwierdzenia przez doświadczenie odrębności własne­go istnienia. Człowiek jest nie tylko istotą, która prowadzi życie w różnoraki sposób wyznaczone przez strukturę i tendencje rozwojowe świata obiek­tywnego, opartego na społeczno-historycznej działalności ludzi. Człowiek jest równocześnie istotą, która odczuwa życie jako egzystencję jedyną i własną, najgłębiej osobistą.

OCZYWISTY BŁĄD

Jest więc dla rozważań antropologicznych sprawą wielkiej wagi określenie charakteru zjawiska przejawiającego się w tym, że iden­tyfikacja jednostki ze społeczeństwem i kulturą ! jest równocześnie podtrzymywana i zaprzeczana. Jest bowiem oczywistym błędem sądzić, iż i wszystko to, co nie jest taką identyfikacją, należy do strefy całkowicie subiektywnej i pry­watnej, niegodnej naukowej uwagi. Ta strefa I jest autentyczną i rzeczywistą strefą życia ludzi, ich antropologiczna natura manifestuje się w niej równie wyraźnie jak w tych strefach, które są wyznaczane przez obiektywne struktury.Przyjęcie takiego punktu widzenia nie jest też wcale — jak się to czasami próbuje twier­dzić — koncesją na rzecz indywidualizmu jako I społecznej ideologii zmierzającej do rozerwania więzów łączących jednostkę z historią, narodem, zadaniami, społeczeństwa, kulturą cza­sów, w których żyje.

USPRAWIEDLIWIONE PRZEKONANIE

Nawet jeśliby miało ono być swoistą „dewiac­ją”, byłoby godne uwagi.Nie wydaje się jednak usprawiedliwione przekonanie, iżby odrębność personalnego ist­nienia ludzi miała charakter złudny i przejścio­wy. Wprawdzie istotnie w społeczeństwach pierwotnych nie było wyodrębnienia egzysten­cji indywidualnej w tym sensie, w jakim do­konało się to później, ale nic nie wskazuje na to, aby w przyszłości miał nastąpić powrót do tego punktu wyjścia. Jeśli nawet wiele czyn­ników wzmacnia dziś potrzebę i znaczenie ze­społowych form życia i działania, nie oznacza to wcale likwidacji poczucia odrębności indy­widualnego istnienia; wręcz przeciwnie nawet istnienie takie przyjmowane jest za punkt wyjścia prawdziwie nowoczesnej organizacji współżycia.

 

LUDZKA ODRĘBNOŚĆ

Jest prawdą oczywistą, że stworzenie to nie byłoby człowiekiem nie społeczeństwo i kultura, ale tą prawda oczywista nie jest prawda gełną. Szczególnie zastanawiające w charakterysty­ce istoty ludzkiej jest to właśnie, iż nie identy­fikuje się ona bez reszty z tymi wymaganiami i instytucjami obiektywnego świata, które ją w zasadzie stwarzają, lecz zachowuje wobec nich pewną samodzielność. Ta niezależność by­wa urojona i złudna; bywa jednak — co roz­ważaliśmy szczegółowo w poprzednich dwóch rozdziałach źródłem nowych wizji rzeczy­wistości i nowej twórczości.Niekiedy można się spotkać ze zdaniem, iż ta swoista odrębność jest tylko pewną fazą historycznego rozwoju człowieka, a mianowi­cie fazą, która nastąpiła po okresie pełnej iden­tyfikacji jednostki z grupą i jej kulturą i któ­ra w przyszłości ustąpi nowej formie takiej wspólnotowej identyfikacji.

NOWA NAUKA O CZŁOWIEKU

Ta nowa nauka o czło­wieku powinna, zachowując powszechne i ogól­noludzkie kategorie ludzkiej natury, ukazywać charakterystyczne i znamienne możliwości przekształcania jej w różnym kierunku. Po­winna ukazywać złożone i wielorakie możli­wości realizowania tej natury w egzystencji indywidualnej człowieka.Podobne rozważania można przeprowadzać w stosunku do tej charakterystyki człowieka, którą daliśmy w ostatnich dwóch rozdziałach. Charakteryzowaliśmy w nich istotę ludzką jako to szczególne stworzenie, którego życie i roz­wój dokonuje się w zinstytucjonalizowanych społecznych i w systemach obowiązu­jących wartości, ale charakterystyka ta, podob­nie jak charakterystyka biologiczna i psycho­logiczna, dawała obraz człowieka jako istoty gatunkowej, a nie jako stworzenia prowadzą­cego egzystencję zindywidualizowaną.

NIEBEZPIECZNE KONSEKWENCJE

Te nie­bezpieczne konsekwencje były widoczne nawet i wówczas, gdy — jak w przypadku Carrela — autorzy akcentowali pewną niewiedzę o czło­wieku, pozwalającą na uniezależnienie się jed­nostki od sztywnych kategorii typologicznych. Nawet wówczas, jak stwierdza Mabille, tenden­cje takie wydawały ludzi na łup wszelkiego rodzaju irracjonalizmów i faszyzmu. „Po nau­ce o Bogu, po metafizyce w pewnym stopniu zlaicyzowanej przez matematykę, po nauce o przyrodzie — pisał Pierre Mabille -nadcho­dzi epoka nauki o człowieku i to jest cechą szczególną współczesnej ewolucji, ale nauka ta winna pamiętać o tym, iż człowiek-jest sam dla siebie główną przeszkodą do-pokonania. Osiagnąwszy—potężną władzę nad rzeczami, czło-‚ wiek — twórca i ofiara tej awantury, poddaje żarliwej refleksji rzeczywistość, w której żyje, i własne swe ciało”.

KLASYFIKUJĄC LUDZI

I w tych poczynaniach nigdy nie możemy mieć pewności, czy dokonana klasyfikacja po­zwoli nam zaszeregować jednostkę ludzką w sposób jednoznaczny i trwały do określonego typu, czy pozwoli zasadnie traktować ją jako niezmienną, czy ‚też należy przyjąć, iż jednost­ka ta posiada zawsze określony margines swo­body, określone możliwości przekroczenia ty­pologicznych granic, w jakich została zamknię­ta. Bardzo często, jak pisze Pierre Mabille, uprawiano tę biologiczną i psychologiczną nau­kę o człowieku nie. po to, aby zrozumieć pla­styczność ludzkiej natury, i nie po to, aby przyczyniać się do wyzwolenia człowieka ze sztywnych, ale jednak przekraczalnych ram jego egzystencji.. Uprawiano ją raczej po to, aby klasyfikując ludzi uzyskać możliwość za­mknięcia ich w sztywnych schematach.